compare_arrows0

Architekci życia: Ukryte imperium w beskidzkich lasach

  • person Grx
  • |
  • date_range Dodany dnia: 2026-08-02
  • |
  • remove_red_eyeWyświetleń: 3
  • |
  • format_list_bulletedKategorie:
  • Środowisko
  • |
  • star_border star_border star_border star_border star_border

Dla wielu z nas grzyby to tylko smaczny dodatek do obiadu lub jesienny pretekst do spaceru po beskidzkich lasach. Jednak z perspektywy historii naturalnej są one jedną z grup organizmów, które odegrały fundamentalną rolę w powstaniu współczesnych ekosystemów lądowych.

Miliard lat terraformowania planety

Zanim na Ziemi pojawiły się pierwsze drzewa, świat należał do grzybni. Najnowsze znaleziska z północnej Kanady sugerują, że struktury przypominające zarodniki istniały już miliard lat temu. Grzyby to prawdziwi architekci naszej egzystencji. Najpierw w formie porostów przygotowały ziemski ląd, a następnie dzięki mikoryzie umożliwiły roślinom jego opanowanie.  Rozpuszczały chemicznie twarde skały, tworząc pierwsze warstwy gleby. Bez tego procesu nie byłoby roślin produkujących tlen, a w konsekwencji zwierząt i nas samych.


O tym niewidzialnym, podziemnym imperium, sekretach grzybni i mitach związanych z domową uprawą rozmawiam z Panem Justynem Kołkiem: uznanym ekspertem, grzyboznawcą i cenionym edukatorem mykologicznym.

Cudzożywne imperium: Mikoryza, saproby i pasożyty

Grzegorz Sęk: Panie Justynie, kiedy fotografuję owocniki w naszych lasach, mam świadomość, że to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Gdybyśmy mieli uporządkować tę gigantyczną podziemną sieć: jak grzyby dzielą się ze względu na swój styl życia i w jakie relacje wchodzą z beskidzką florą?

Justyn Kołek: Musimy zacząć od tego, że grzyby nie posiadają chlorofilu, nie potrafią przetwarzać energii słonecznej na chemiczną, więc są organizmami całkowicie cudzożywnymi. Żeby stworzyć owocnik, muszą skądś pozyskać substancje odżywcze. Ze względu na sposób odżywiania i relacje z otoczeniem dzielimy je na trzy podstawowe grupy.

Pierwsza to grzyby symbiotyczne, czyli mikoryzowe. Pozostają one w ścisłej współpracy z roślinami, głównie z drzewami, co dotyczy blisko 90% relacji w lesie. Działa to na zasadzie genialnej transakcji: drzewo przekazuje grzybni substancje odżywcze niezbędne do tworzenia owocników, a w zamian dostaje od niej naturalny antybiotyk, który chroni je przed chorobami grzybowymi. Dodatkowo grzybnia zwiększa zasięg korzeni, ułatwiając drzewu dostęp do wody i minerałów.

Druga grupa to saproby. Nie prowadzą symbiozy, lecz pobierają substancje z martwej materii organicznej. To właśnie one rozkładają w lesie wszystko na żyzną próchnicę. Gdyby nagle wymarły, las po prostu udusiłby się własnymi odpadami.

Trzecia grupa to pasożyty, które atakują osłabione lub skaleczone żywe drzewa. Co ciekawe, niektóre gatunki prowadzą wręcz podwójne życie: najpierw atakują drzewo jako pasożyt, a gdy je uśmiercą, przełączają się w tryb saproba i dalej rozkładają martwe drewno. Świetnym przykładem jest opieńka miodowa. Dopóki drzewo żyje, opieńka je osłabia i nie tworzy owocników, a gdy pniak całkowicie obumrze, grzybnia zaczyna masowo owocować.

Podziemna sieć: Czym tak naprawdę jest grzybnia?

Grzegorz Sęk: Wspomniał Pan o podziemnym życiu grzybów. Czym dokładnie jest ta niewidoczna dla oczu sieć i jak duża jest to grupa organizmów?

Justyn Kołek: Grzybnia to jest to, co żyje pod ziemią. To te delikatne niteczki, które widzimy po podniesieniu ściółki. Każdy gatunek ma swoją własną, unikalną grzybnię, a sieci różnych gatunków nigdy się ze sobą nie połączą. Owocniki, które potocznie nazywamy grzybami i wkładamy do koszyka, to zaledwie owoce tego podziemnego organizmu. Warto mieć świadomość, że będąc na grzybach, zbieramy części żywego i prawdopodobnie największego organizmu na świecie. W samej Polsce mamy około 7 tysięcy dokładnie zbadanych gatunków grzybów.


Grzegorz Sęk: Jako pasjonat natury często zastanawiam się nad naszą ludzką ingerencją w ten ekosystem. Czy jeśli jako grzybiarze przez lata tropimy i wycinamy te najpiękniejsze, najbardziej dorodne okazy, to w jakiś sposób osłabiamy genetycznie przyszłe pokolenia beskidzkich grzybów?


Justyn Kołek: Raczej nie, nie musimy się o to martwić. Grzybnia rozwija się każdego roku i jest niezwykle odporna na kaprysy natury. Potrafi przetrwać nawet pożar lasu, ponieważ znajduje się zwykle kilka centymetrów pod ściółką, gdzie niszczycielski ogień nie dociera. Podobnie jest z silnym mrozem, on nie jest w stanie jej uśmiercić. Przy bardzo niskich temperaturach grzybnia po prostu przechodzi w stan uśpienia. Jej ponowna aktywność zaczyna się, gdy temperatura gleby wzrośnie do około plus czterech stopni. Zdarza się przecież, że jesienne przymrozki ścinają las, a mimo to grzybnia nadal funkcjonuje i potrafi wypuścić owocniki, gdy warunki na chwilę się poprawią, na przykład po opadnięciu liści.

Żywa grzybnia borowika do ogrodu: Hit czy oszustwo?

Grzegorz Sęk: Skoro grzybnia jest tak silna, a w internecie roi się, od ogłoszeń oferujących „żywą grzybnię borowika do ogrodu”, czy jako amator ogrodnictwa mogę stworzyć sobie własną leśną grzybową polanę pod domem, czy to zwykłe oszustwo?


Justyn Kołek: To jest zwykłe nabijanie ludzi w butelkę. Czy ktoś kiedyś widział przetwórnię borowików, maślaków albo koźlarzy? Gdyby to było możliwe, osoba, która by to zbudowała, byłaby miliarderem! Rozmnażanie grzybów to niezwykle skomplikowany proces, ponieważ nowe grzybnie powstają z mikroskopijnych zarodników. Jeden potężny, kilogramowy borowik, jeśli pozwoli mu się w pełni dojrzeć, potrafi wysypać około 10 miliardów zarodników. Działa to zupełnie inaczej niż u roślin, gdzie nasiona po prostu spadają na ziemię i proces się kończy. U grzybów zarodniki są wytwarzane w specjalnych strukturach: cystydach lub podstawkach i są uwalniane stopniowo, niemal bez przerwy. Grzyby pylą cały czas, nawet po zerwaniu owocnika, dlatego grzybiarze, spacerując, nieświadomie roznoszą je po lesie. Zarodniki są tak małe, że aby dostrzec ich wielkość, potrzebujemy tysiąckrotnego powiększenia pod mikroskopem. Każdy gatunek ma dwa rodzaje zarodników, umownie nazywane plus i minus. Aby powstała nowa grzybnia, te dwa rodzaje muszą się spotkać w idealnych warunkach: musi się zgadzać gatunek drzewa, skład gleby, jej kwasowość oraz obecność konkretnych mikroorganizmów. Dlatego idea uprawy borowików, koźlarzy czy maślaków w ogrodzie jest w praktyce niemożliwa. To grzyby mikoryzowe, bezwzględnie zależne od dzikiego ekosystemu.
Zupełnie inaczej jest z saprobami, takimi jak pieczarki, boczniaki czy shiitake. One rosną na martwym, przygotowanym wcześniej podłożu i nie potrzebują symbiozy z żywymi drzewami, dlatego dają się łatwo uprawiać w kontrolowanych warunkach. Jeśli jednak w przypadku borowika zabraknie choćby jednego elementu tej leśnej układanki, grzyb nie wytworzy owocników, nawet jeśli sama grzybnia jakimś cudem przetrwa w ogrodowej glebie.


Uwaga: Artykuł ma charakter edukacyjny. Nie zastępuje specjalistycznej wiedzy mykologicznej ani porady medycznej. Rozpoznawanie grzybów wyłącznie na podstawie opisów lub fotografii może prowadzić do tragicznych pomyłek. Autor oraz rozmówca nie ponoszą odpowiedzialności za decyzje podjęte na podstawie przedstawionych informacji. W przypadku jakichkolwiek wątpliwości dotyczących identyfikacji grzybów należy zrezygnować z ich spożycia, a w razie podejrzenia zatrucia niezwłocznie skontaktować się z odpowiednimi służbami medycznymi.

Rozpocznij dyskusję...

mode_edit
mode_edit
rate_review

Napisz pierwszą recenzję lub oceń artykuł...

mode_edit
mode_edit

Oceń artykuł:

Kliknij gwiazdkę:
star_border star_border star_border star_border star_border

Wpisz swoją recenzję:

rate_review