compare_arrows0

Strażnicy Beskidzkiej Puszczy: Kapliczki, demony i ryki jeleni

  • person Grx
  • |
  • date_range Dodany dnia: 2026-03-22
  • |
  • remove_red_eyeWyświetleń: 27
  • |
  • format_list_bulletedKategorie:
  • Turystyka
  • |
  • star_border star_border star_border star_border star_border

Wysiadłem z autobusu w Glince około dziewiątej rano. Powietrze, rześkie i ciężkie od rosy, mieszało się z pierwszymi promieniami słońca, które zaczynało operować na beskidzkich stokach. Moją uwagę natychmiast przykuły przydrożne krzyże i kapliczki. Nie szukałem w nich uniesienia duchowego, lecz śladów dawnego świata. To drobne znaki obecności człowieka w pierwotnym krajobrazie, niemi strażnicy góralskiej codzienności.

Od Glinki po Krawców Wierch: Wota i lęki

Pnąc się w stronę Hali Krawcula, mijałem je na każdym rozstaju dróg i wzniesieniu. Te drewniane i murowane obiekty to w istocie beskidzkie kroniki małych cudów. Wznoszone od XVII wieku jako wota za ocalenie od piorunów, pożarów czy epidemii, do dziś przypominają o kruchości życia w cieniu gór.

Często stawiano je na tzw. żalach, czyli beskidzkich cmentarzach dawnych epidemii. Miały oswajać lęk przed śmiercią i uświęcać ziemię przodków. Pod ich fundamentami niekiedy grzebano nieochrzczone dzieci, wierzono, że sąsiedztwo świętej figury zatrzyma błąkające się dusze, chroniąc je przed złem, a żywych przed nawiedzeniami. W ten sposób te małe formy architektury stawały się bramami między światami, gwarantując spokój tym, którzy odeszli zbyt gwałtownie.

Jednak za chrześcijańską fasadą krył się mroczniejszy porządek. Okolice Chrubej Buciny i Mutneńskiego Siodła (935 m n.p.m.) uznawano niegdyś za miejsca dzikie. To tutaj grasować miały boginki, znane też jako lesznice, kobiece demony porywające dzieci pasterzy. Kapliczka na rozdrożu nie pełniła więc tylko funkcji ozdobnej… jej świętość miała palić złe duchy, tworząc bezpieczny azyl w nieprzewidywalnej puszczy.

Mgły Rysianki i rytuały zamawiaczy

Po opuszczeniu schroniska na Krawców Wierchu pogoda gwałtownie się załamała. Słońce ustąpiło miejsca uporczywej mżawce. Gdy docierałem na Rysiankę (1322 m n.p.m.), mgła zgęstniała do tego stopnia, że budynek schroniska wyłonił się z szarości dopiero w ostatniej chwili. Kolejny poranek nie przyniósł przełomu, ciężkie chmury stłumiły wschód słońca, pozwalając jedynie na krótkie rozbłyski światła.

W tym surowym anturażu, przy akompaniamencie kruków i donośnego ryku jeleni, łatwiej było zrozumieć dawnych zamawiaczy. Ci beskidzcy znachorzy odprawiali swoje rytuały właśnie przy małych świątyniach. Gdy stado na hali chorowało, zamawiacz trzykrotnie okrążał postument przeciwnie do ruchu słońca, sypiąc sól i paląc święcony dziurawiec. Nawet zniszczone, zmurszałe krzyże traktowano z nabożną czcią, ich szczątki palono uroczyście w Wielki Czwartek, wierząc, że dym ostatecznie przepędzi biesy czające się w gęstwinie.

Romanka: Granica bezpiecznego świata

Największe wrażenie wywarł na mnie Rezerwat Przyrody Romanka (1366 m n.p.m.), to pierwotny fragment dawnej Puszczy Karpackiej. Jeszcze w XIX wieku górale obawiali się tam zapuszczać poza teren wyznaczony przez krzyże i figury. Wyodrębniały one strefę sacrum, poza którą panowało morowe powietrze i demony, takie jak topielce wciągające nieostrożnych do wezbranych potoków. To tutaj żegnano poborowych odchodzących do wojska i składano najważniejsze przysięgi, uznając kamień i drewno za świadków trwalszych niż ludzkie słowo.

Zejście przez Suchy Groń (868 m n.p.m.) w stronę Słowianki przyniosło ulgę. Widok osad ludzkich powoli wyciszał wyobraźnię pobudzoną przez puszczańskie legendy. Trasa przez Abrahamów (857 m n.p.m.) do Węgierskiej Górki ostatecznie zamknęła moją wędrówkę.

Podsumowanie

Dla fotografa przydrożna kapliczka to coś więcej niż kadr. To zapis ludzkiego trudu i nadziei, że modlitwa przy polnej drodze powstrzyma kataklizm. Choć dziś stare inskrypcje niszczeją, a szlachetne drewno bywa zastępowane betonem, ich wymowa pozostaje niezmienna. Są strażnikami tożsamości i niemymi świadkami historii, które warto utrwalić, zanim bezpowrotnie rozpłyną się w beskidzkiej mgle.

book Powiązane artykuły:

Beskid Śląski: Tajemnicze Ruiny Schroniska „Magura – Kąpielisko”

  • format_list_bulletedKategorie:
  • Turystyka

Na północno-wschodnim zboczu Magury, zaledwie kilkadziesiąt minut spacerem od tętniącego życiem schroniska na Klimczoku, kryją się ruiny miejsca, które niegdyś było oazą spokoju i wypoczynku. Mowa o schronisku „Magura – Kąpielisko”, którego tajemnicze mury skrywają fasc...

Żywieckie Gody i Dziady Noworoczne: Barwny zgiełk tradycji budzący zimowe Beskidy

Zima w Beskidach to nie tylko czas otulonych śniegiem szczytów i długich, mroźnych wieczorów, choć tych pierwszych, przyznajmy, bywa coraz mniej. To przede wszystkim okres, kiedy lokalna tradycja z impetem wychodzi na ulice, rozbrzmiewając radosnym gwarem i feerią barw....

Rygiel obronny „Węgierska Górka” – Schron bojowy „Wąwóz”

  • format_list_bulletedKategorie:
  • Turystyka

Kolejna podróż w czasie i kolejna pigułka historii z południa Polski. Tym razem na tapet biorę schron bojowy „Wąwóz”, jeden z filarów rygla obronnego „Węgierska Górka”, który we wrześniu 1939 roku powstrzymał niemiecką 7 Dywizję Piechoty. Pozycja ta nieprzypadkowo zyska...

Rozpocznij dyskusję...

mode_edit
mode_edit
rate_review

Napisz pierwszą recenzję lub oceń artykuł...

mode_edit
mode_edit

Oceń artykuł:

Kliknij gwiazdkę:
star_border star_border star_border star_border star_border

Wpisz swoją recenzję:

rate_review